732

ŻYCIE Z APPENZELLEREM

Wiejski dzikus, którego poddano ewolucji z zamiarem uczłowieczenia i zsocjalizowania ze światem miejskim.

Czy się udało? Postaram się odpowiedzieć na to pytanie w dalszej części. Wzorce rasy, które opublikowano, sięgają roku 1914.

Jednym z głównych założeń była popularyzacja rasy oraz utrzymanie jej w „stanie naturalnym”, co się udało. Z biegiem czasu wprowadzono prace popularyzacyjne także na obszary aglomeracji miejskich, starając się zachować jak najwięcej „naturalności rasy”, jednocześnie uspołeczniając appenzellera. Selekcja appenzellera doprowadziła do powstania psów bardzo pogodnych, radosnych, żywych, temperamentnych, niezniszczalnych stróżów, zdecydowanie łagodniejszych od swoich przodków. Uzyskano psa przyjaznego i otwartego na pracę z człowiekiem i na swojego człowieka. Cudownego towarzysza życia dla ludzi ceniących u psa oddanie i pracę.

Ale jak wiadomo, nic w przyrodzie nie ginie, tak samo jest z cechami. W i tak wąskiej puli genów użytej do powstania rasy, wprowadzając selekcję na zachowanie, zminimalizowano częstotliwość ich występowania, co nie jest jednoznaczne z całkowitą eliminacją niepożądanej cechy, która zawsze może wystąpić np. w naszym psiaku.

Powstanie appenzellera towarzyskiego, stadnego, powiedzmy - przystosowanego do życia w mieście, stosunkowo łagodnego, o średnio wysokim progu pobudliwości,
z dużą dozą nieufności do ludzi, z motorem do pracy, poskutkowało spopularyzowaniem rasy
i rozprzestrzenieniem jej na Europę i nawet Amerykę, w większe i mniejsze aglomeracje miejskie, jako psa do domków z ogródkiem, do towarzystwa dla człowieka.

Odmienność tej rasy od sporej części pozostałych ras psów towarzyszących człowiekowi jest taka, że wszystkie przemiany hodowlane i uspołeczniające wykonane na rasie w celu jej „ugrzecznienia” nie wpłynęły znacząco na pierwotność rasy, na ich starodawny typ wiejskiego „kundla”, na cechy psa, których nie ma już obecnie w innych rasach, a były. To cały czas pies sprzed -dziestu lat wstecz.

Pies, który myśli, analizuje, działa i czuje. Bardzo realnie i świadomie odbiera bodźce, i to już od małego szczeniaka. Bardzo szybko się usamodzielnia, co świadczy o jego naturalności, o „dzikim instynkcie przetrwania”.

Śmiem twierdzić, że jest to pies bardzo zamknięty w sobie, krnąbrny, nieufny, mający doskonałą świadomość swojego ciała i siły, której nie zawaha się użyć w przypadku zagrożenia, bywa często nadpobudliwy. Działa według swojej analizy, co niekoniecznie idzie w parze z realnym przebiegiem danej sytuacji, jeśli w pobliżu nie ma jego gospodarza.

Pies podszyty lękiem, który jest wypadkową ww. cech.

Pies, który pomimo ogromnego postępu ucywilizującego pozostał wiejskim psem zaganiającym, wybitnie stróżującym, psem, który gryzie, psem, który stroni od ludzi, który kocha farmę, stodołę, wieczną pracę, swojego człowieka/przewodnika nad życie i żyje w miejskiej dżungli, niczym Tarzan w Nowym Yorku.

Appenzeller to pies pracujący, typ użytkowy, czyli najczęściej nastawiony na uzyskanie korzyści ekonomicznych przez człowieka jako jego prawa ręka. Ceniony za intelekt, a nie kolory i rozłożenie białych znaczeń, jak to bywa obecnie. Udało się stworzyć rasę psa, który „dzięki doskonałej zdolności do obserwacji i niewiarygodnej zdolności adaptacyjnej do warunków pracy jest w stanie łatwo komunikować się ze swoim panem. Bardzo uważnie obserwuje rysy i gesty swojego przewodnika, zwykle rozpoznaje
i rozumie, czy jego zachowanie jest właściwe, czy nie. Appenzeller akceptuje dominację swojego człowieka i jest stosunkowo łatwy w hodowli i edukacji. Niemniej jednak od czasu do czasu próbuje zerwać z podporządkowaniem. Zwykle wystarczają krótkie rozkazy, aby znów był posłuszny. Kara jest bardzo rzadko konieczna”. cyt. (http://www.bastian-net.com/appenzeller.htm)

Literatura mówi, że appenzeller to wybitny obserwator, że dostrzega „niewidzialne”, czyli poza oczami używa jeszcze emocji. O czym to świadczy? O kolejnych cechach rasy, jakimi są: wrażliwość sensoryczna (reaktywność - zdolność reagowania na bodźce zmysłowe o małej wartości stymulującej) oraz żwawość (tendencja do szybkiego reagowania, utrzymywania wysokiego tempa wykonywanych czynności oraz łatwej zmiany reakcji (zachowania) w odpowiedzi na zmianę warunków zewnętrznych).

Mówiąc o emocjonalności apka, nie można zapomnieć o empatii, którą ta rasa ma wyjątkowo rozwiniętą, znacząco wyróżniając się na tle innych ras.

Czyta i czuje człowieka oraz zwierzęta wyjątkowo, prześwietla emocje i zamiary człowieka niczym RM, co czyni z niego rewelacyjnego stróża, ale nie tylko. Skomplikowanie, niejasność okazywania emocji
u człowieka, wyrażanie słowem i gestem dwóch lub więcej sprzecznych informacji powoduje „konflikty” porozumiewawcze, oporność we współżyciu, niedogadywanie się. Zwykłe niedogadywanie / wzajemne niezrozumienie się to początek samych problemów z psem. Przy dużej wrażliwości apka ludzka złość czy gniew wpędzają psa w nieśmiałość, zwiększając „naturalną nieufność”; prowadzą do agresywnych zachowań w stosunku do swoich ludzi i zwierząt lub zamykanie się w sobie, popadanie w depresję. Pojawiają się choroby psychosomatyczne, wieczne niezrozumiałe biegunki, wymioty, świąd
i samookaleczanie, bez uzasadnionych przyczyn weterynaryjnych. Taki sam efekt można uzyskać, nie oferując apkowi tego, czego on potrzebuje, czyli siebie - człowieka szczerego i otwartego na psa i dla psa, człowieka wymagającego, dającego polecenia do wykonania, człowieka, u którego nóg w pełni zrelaksowany zaśnie po CAŁYM DNIU PRACY - takiego, jaki był gospodarz.

Wzmacniając ww. naturalną i według wzorca standardową nieufność, nie dziwmy się, że w przypływie dobrych chęci podejdziemy do psa i dostaniemy warkot bądź szybkie kłapnięcie kłami.

Liczne opisy rasy mówią o apku jako psie dla ludzi aktywnych (bieganie). Uważam, że aktywność appenzellera w obecnych czasach mylnie łączona jest z aktywnością fizyczną ludzi (rower) i jej potrzebą.

Aktywność jest regulatorem zapotrzebowania na stymulacje, czyli aktywność fizyczna, która: - rozładowuje nagromadzoną energię, pobudza produkcję endorfin, wpływając tym samym na poprawę humoru i rozluźniając (najczęściej u ludzi), - pobudza w sensie motywacji do działania (niczym dobra rozgrzewka przed startem), - reguluje czynności wywołujące emocje „pobudzające” przyjemność, strach, zagrożenie.

Aktywność appenzellera polega na długotrwałym trwaniu otwartego/aktywnego mózgu. Pies ten ma doskonałą wytrzymałość na długotrwałą, jednostajnie wykonywaną czynność z elementami rozluźnienia, czyli: cały dzień pasie krowy, pilnując stada; w przypadku wyłamania się osobnika bądź przepędzania biega z niesamowitą prędkością; po doprowadzeniu do stada osobnika wyłamującego się bardzo szybko wraca do poprzednich, nie w pełni wyciszonych (bo stale w pracy) emocji - i robi to perfekcyjnie. Appenzeller jest psem leniwym, jeśli chodzi o ruch, lubiącym zacisze i drzemki. Pies jako pies niezależnie od rasy w kwiecie wieku śpi 16 h na dobę.

Aktywność appenzellera wiąże się z dużym zapotrzebowaniem na bodźce zewnętrzne, by osiągnąć spokój wewnętrzny, a nie maratony do przebiegnięcia na czas. To nie jest rasa długodystansowa. Już sama anatomia jest sprzeczna z predyspozycjami długodystansowców.

Kocha chodzić, zwiedzać świat ze swoim gospodarzem, towarzyszyć mu krok w krok i stale czuwać, bo nie wie, kiedy pan będzie mu kazał coś wykonać, a czeka na to całym sobą.

Wytrzymałość appenzellera, jak sama definicja mówi, jest to zdolność adekwatnego reagowania na bodźce długotrwałe lub silnie stymulujące. Można powiedzieć: wow, i to chyba najcelniejsze określenie, bo mało która rasa potrafi tak długo i aktywnie pracować umysłowo, trwać w jednostajnej czynności stale na tym samym poziomie.

Aktywność, żwawość, wrażliwość, wytrzymałość to składowe niezwykłego temperamentu appenzellera. Występują u każdego apka - z tym się rodzą, taki mają swój pakiet startowy. Podział typów temperamentów omówił Pawłow, a o tym, której cechy jest więcej bądź mniej, decydują hodowcy, tworząc kojarzenia danych par. Tylko niestety dla obecnego hodowcy to biznes, niekiedy sposób na życie. Coraz częściej obserwuje się dobór par hodowlanych dla własnej wygody i najmniejszym kosztem,
z największą korzyścią dla siebie; niestety jest coraz mniej hodowców hobbystów i pasjonatów działających dla ras.

Nieufność appenzellera wpisana jest we wzorzec rasy i „wymagana” według niego. Publikacje, jak
i wzorzec mówią, że jest to nieco nieufny wobec ludzi, fenomenalny stróż, przyjazny, pewny siebie, odważny, rodzinny... Wszystko jest prawdą i nic nie jest prawdą. Nieufny wobec ludzi - tak, i to bardzo; są osobniki wręcz histerycznie lękowe, potrafiące na widok człowieka zaszyć się w odległej dziurze albo atakujące wszystko, co się rusza, tylko i wyłącznie ze strachu, ale są też osobniki kochające wszystkich ludzi aż za bardzo. Nieufność daje apkowi czujność i spostrzegawczość, która napędza fenomen stróżowania. Pewność siebie i odwaga to cechy, które niestety coraz bardziej wypiera lęk. Pierwotny appenzeller był bardzo odważny, pewny siebie, zdecydowany w działaniu, nieustępliwy do czasu zakończenia przez siebie wykonywanej czynności, a tym samym postawienia na swoim. Ewolucja hodowlana ugrzeczniła apka, dodając mu lęku, by złagodniał i nie miał aż tak mocnych popędów. Niestety lęk nie jest dobrym „rozpuszczalnikiem” - pozornie wydawać się może, że pies staje się łagodniejszy, łatwiejszy w prowadzeniu, w życiu codziennym. Niestety tak nie jest! Bo nie dość, że taki pies nie ufa, to jeszcze boi się człowieka. Agresja lękowa przy sile fizycznej appenzellera - to połączenie aż się prosi o duże kłopoty. Ważna rola i wyzwanie dla hodowców, by nauczyli appenzellera znajomości „dobrego człowieka” już od pierwszych dni życia malca.

By oswajano go z dotykiem. By człowiek swój, czyli hodowca, i obcy, znajomi itd., pełnił rolę łącznika dla przyszłych właścicieli psów. Idąca genami z dziada pradziada nieufność wymaga nie lada wysiłku, by wychować apka na „miejskiego psa” przystosowanego do życia w nim. By móc cokolwiek zacząć robić
z naszym apkiem, najpierw musimy zdobyć zaufanie szczeniaka; często zdarza się, że już na tym etapie są problemy, że szczenię ucieka, chowa się, boi, skowyczy (a źródła podają łatwość adaptacji do środowiska), nie reagując nawet na podane jedzenie - a wiadomym jest, że w tym wieku szczeniakiem kierują tylko i wyłącznie instynkt i geny, z których powstał: pies, odmawiając jedzenia, godzi się na śmierć albo walczy z całym światem potworów, buntuje się, blokuje dostęp jakichkolwiek pozytywów napływających z zewnątrz, staje się krnąbrny i bardzo samotny, niszczy wszystko, co napotka na drodze (pomijając standard zniszczeń dla małych szczeniaczków). Można przyrównać to do ludzkiego ADHD, nadpobudliwość psychoruchowa wiąże się z szybkością ogólnorozwojową, takiego szczeniaczka jest wszędzie pełno, biega, skacze, wszędzie chodzi i wchodzi, wiecznie i wszystko mamla dzióbem, robiąc za odkurzacz, podgryza, kąsa, rozrywa nogawki, mając przy tym świetną zabawę, zupełnie jak każdy szczeniak, tylko na większej prędkości, nie bacząc na nic po drodze, bo on biegnie z porwaną Waszą ulubioną skarpetką lub kradnie ulubioną zabawkę Waszego dziecka, którą ono akurat się bawi - tylko po to, by zwrócić na siebie uwagę.

Podobno obecnie to pies rodzinny, ale czy na pewno? Owszem, przystosował się do rodziny swojego gospodarza, zaakceptował i zaakceptuje jego domowników, również dzieci, ale to jest mały czołg, który jak pędzi, to pędzi np. przewracając nasze dziecko, zderzając się z nim celowo, celując w słabe miejsca mocno przekazujące ból, tylko po to, by wygrać i postawić na swoim. Zupełnie jak na polu wśród bydła: nie zawsze trzeba gryźć, niekiedy wystarczy dobrze uderzyć w punkt, by podporządkować.

Więc tak, jeśli zdobyliśmy już zaufanie naszego szczeniaczka (może to być miesiąc czy dwa), możemy my stać się łącznikiem ze światem, ale zanim to się stanie, trzeba wypracować relację z psem, która polega na więzi emocjonalnej, na obustronnym zaufaniu, na byciu wsparciem dla naszego malucha, by wiedział, że może zwiać pod naszą spódnicę, jak zobaczy potwora na ulicy. Appenzeller może bać się wszystkiego, co tylko będzie inne niż w domu na jego terenie - ba, przestawiając fotel czy stół w inne miejsce, możemy psa wystraszyć na długo, może nawet nieodwracalnie. Jeśli jesteśmy wystarczającą spódnicą dla malca, możemy iść na podbój świata, wtedy potwory nie są aż tak straszne, jest ich znacząco mniej lub występują sporadycznie. Specyfika apka polega także na tym, że on w życie wchodzi pusty, tzn. bez znajomości bodźców, przedmiotów itd. Zdając sobie z tego sprawę, zna zapach wsi, kompletnie obcy jest dla niego zapach miasta. Wszystko, ale to wszystko na świecie trzeba apkowi pokazać, tak łopatologicznie. Wszystko razem i sporą część osobno, podążając ze swoją spódnicą, musi poznać, zobaczyć, powąchać, wybawić się, wszystko musi stać się jego podwórkiem. Im więcej poznacie wspólnie, tym lepiej. Poznawanie świata jest bardzo więziotwórcze tylko dla siebie nawzajem. Pracy ogrom i „tylko rok czasu” na to, te trudniejsze bodźce przerabia się kilkukrotnie. Pamiętać należy
o stopniowym wprowadzaniu do świata, sugerując się tylko samopoczuciem malca, patrząc na dyskomfort i zmęczenie psychiczne psiaka. I chyba najważniejsze: nie dotykać i nie głaskać psa! Tym bardziej psa lękowego, na którego niekiedy nawet spojrzeć nie można, bo sprawia mu to ból, dobija słabego psychicznie psa. Jako że apek jest psem do zaganiania bydła na gospodarstwie, gospodarz nie bawi się z psami, nie myzia ich, nie przytula, a jeśli już, to bardzo rzadko. Najzwyczajniej nie ma na to czasu, a psa ma do pracy, by mu pomagał. Druga strona medalu niedotykalności apka - on będąc na polu z krowami jest w nieustannej pracy, patrzy na stado i okolice, podporządkowuje bydło, powarkując, przybierając odpowiednią postawę grożąco-napierającą; jeśli potrzeba, ugryzie na jedno kłapnięcie, ale tylko w przypadku niepodporządkowania się bydła. Ma jeden strzał, by osiągnąć swój cel. By nie oberwać od poirytowanego bydła, apek odskakuje, robi uniki, wykazując się niesamowitą zwinnością, korzystając ze wszystkich swoich nóg i mięśni tylko po to, by go byk nie „DOTKNĄŁ”. Każdy skuteczny kopniak, który apek dostanie, sprawia, że psiak odpuszcza temu egzemplarzowi i przyjmuje jego dominację, tak jak swojego gospodarza - krowy to wiedzą i wykorzystują każdy moment nieuwagi. Stróżowanie
i nieprzekupność to olbrzymia nieufność do świata zewnętrznego. Jak pies będący wybitnym w tych funkcjach ma kochać ludzi obcych? To wbrew jakiejkolwiek logice. Dużym osiągnięciem jest zdobycie zaufania całej rodziny z mocnym naciskiem na swojego gospodarza, czyli od +/-3-5 osób w polskiej rodzinie i każda inna osoba to obcy intruz na ich terenie! Potencjalna agresja, napieranie na intruza czy kłapnięcie kłami nie powinny wydawać się dziwne, ponieważ pies wykonuje swoją pracę!

Jasno i wyraźnie okazuje swoje niezadowolenie z wtargnięcia obcego na jego terytorium. Jeśli sygnały ciała nie przynoszą efektu, jego intruz, a nasz gość nie słucha i nie podporządkowuje się psu, to pies gryzie! I nie powinniśmy mieć do psa żadnych pretensji, bo taka jego rola, taką ma funkcję, którą wykonuje należycie - w końcu jest fenomenalnym stróżem. Naszym zadaniem jest wytłumaczenie psu, nauczenie psa zachowania, które w danym momencie i sytuacji pies ma wykonać.

Nieufność do ludzi a lęk przed ludźmi. Jest cienka granica pomiędzy jednym i drugim. Jak wspomniałam wyżej, apek to wybitny obserwator. Kolejna z ważniejszych spraw zarówno dla apka, jak i innych ras, to my jako jego człowiek, szef i gospodarz. Nasza postawa musi być zasługująca na szacunek. Musimy budzić respekt, musimy wymagać, musimy wybitnie kontrolować swoje emocje, musimy dawać wsparcie
i oparcie, być miłym, spokojnym i zrównoważonym; trzeba być bardzo upartym i wytrwałym, tym bardziej mając za „przeciwnika” appenzellera.

Trzeba zdawać sobie sprawę, że życie appenzellera to nieustanna jego praca dla swojego człowieka; on gdziekolwiek by nie szedł z człowiekiem, idzie do pracy, zakładając, że relacja z jego gospodarzem jest partnerska, miła i wymagająca, oparta na obopólnym szacunku. Wtedy przedstawiane superlatywy dotyczące tej rasy są całkowicie prawdziwe. Tylko zanim to nastanie, trzeba worek soli z samym sobą zjeść, by największą pracę włożyć w siebie, by dostosować się do appenzellera, aby móc ukształtować go na najcudowniejszego psa. Zaufanie i relacja człowiek - pies to podstawa w tym „związku”, kluczem jest praca, wspólna praca, którą otwiera się tego cudownego psa.

Szczegóły z życia Appenzellerów w Polsce i wrażeń ich włascicieli dostępne są na grupie Facebooka Appenzeller Polska, na którą serdesznie zapraszam.

Cofnij